Wszystkie wpisy w nawyki

18 sierpnia 2016 - Nie ma jeszcze komentarzy.

10 000 godzin – bilet wstępu do świata sukcesu?

Formuła 1 to sport dla najbogatszych - zespoły osiągające sukcesy mają budżet do 400 milionów dolarów rocznie. Jak to się stało, że Robert Kubica - obywatel kraju, gdzie gospodarka ledwo może uciągnąć budowę autostrad - dostał się do tego elitarnego sportu i zaczął odnosić sukcesy? Ćwiczył wyścigi od 4 roku życia i jak wskazuje jego trener, w wieku 15 lat miał już przejeżdżoną magiczną liczbę 10 000 godzin.Wsparcie rodziców, których stać było na utrzymywanie zespołu kartingowego w którym jeździł Kubica (czego koszty sięgają 150 000 zł rocznie), stworzyło mu odpowiednie warunki do tego, aby w tak młodym wieku móc być w czołówce.

Wiele innych ludzi odniosło sukces dopiero po przekroczeniu 10 000 godzin w danej profesji - w tym Beatlesi czy Bill Gates. Musieli wobec tego ćwiczyć ponad 416 dni. Jednak powstaje pytanie, czy ta magiczna liczba jest naszym biletem wstępu do świata sukcesu?

Z pewnością ilość ćwiczeń wpływa na to, jaki końcowy wynik osiągniemy. Choć teoria ta jest poprawna, może być miejscami nieprecyzyjna, co pokazuje autor eksperymentu http://thedanplan.com - po 5000 godzinach osiąga on wyniki nieosiągalne dla większości golfistów. Teoria ta też jest podważana i precyzowana przez socjolog Macnamarę Brooke, o czym pisał Andrzej Kotarski na stronie Polimaty - mistrzowie potrzebują często mniej, co wynika ze skrupulatnych zapisków w dziennikach.

10 000 godzin to nie wszystko. Liczy się środowisko, samozaparcie, umiejętność podejmowania ryzyka i wiele innych czynników. Dlatego jeżeli chcesz osiągnąć sukces - zamiast wciąż bezrefleksyjnie powtarzać pewne ćwiczenia, zadbaj też o inne czynniki.

Skomentuj lub udostępnij

11 sierpnia 2016 - Nie ma jeszcze komentarzy.

Dobrze zacznij dzień

Ernest Hemingway zawsze wstawał o 5:30, Beethoven odliczał 60 ziarenek do jego ulubionej kawy a Le Corbusier zaczynał dzień 45 minut gimnastyki. Poranne rutyny miało wiele wielkich umysłów. Dlaczego? Rano, gdy umysł się rozbudza, nie powinien zbytnio podejmować decyzji. Automatyzacja działań sprawia, że Twój umysł odpoczywa i zamiast zaprzątać sobie głowę codziennymi sprawami, może zacząć tworzyć.

Ja osobiście na śniadanie zawsze jem jajko na miękko, piję szklankę wody z cytryną i spędzam czas z Bogiem. Dzięki temu dzień od razu staje się łatwiejszy.

A Ty? Masz swoją poranną rutynę?

Skomentuj lub udostępnij

2 sierpnia 2016 - 3 komentarzy

Inwestuj w siłę nawyku

Pisanie bloga nigdy nie było dla mnie proste. Do napisania wpisu zawsze trudno było mi się zebrać. Początkowo obiecywałem sobie dobrą częstotliwość (ostatnio było to raz w tygodniu), potem jednak stopniowo sobie odpuszczałem i przestawałem systematycznie pisać.

Zamiast szukać w tym przyjemności, zamieniałem pisanie w obowiązek. A wypełnianie obowiązków nigdy nie szło mi za dobrze. Na swoim blogu Paweł Kadysz podzielił się ostatnio bardzo trafnym cytatem z Jeffa Goinsa:

Nie powinno być dla nikogo niespodzianką, że „nawyki” praktykowane raz w tygodniu to nie nawyki a obowiązki. No, może w najlepszym wypadku hobby. [...] Nie pisz dużo. Pisz często.

Nawyki są lepsze niż obowiązki (choćby dlatego dzieci, które słowa rodziców "ucz się systematycznie" wzięły do siebie, mają lepsze wyniki w szkole). Postanowiłem więc zainwestować mój czas w kształtowanie nowego nawyku - codziennego pisania.

Zainspirowały mnie 3 osoby - Jacek Kłosiński, który na swoim blogu zapoczątkował ideę dziennikaPaweł Kadysz, który został zainspirowany przez Jacka i opisał to w tym wpisie i Ran Segall, autor vloga FLUX, który ukazuje się w każdy roboczy dzień tygodnia. Wszystkie te osoby postanowiły zainwestować swój czas w nawyk tworzenia treści.

Było wiele wartościowych rzeczy, którymi chciałem się z Wami podzielić, ale z powodu mojego obowiązku "pisania raz w tygodniu" w końcu mi umknęły. Dlatego od dziś będę codziennie dzielił się prostymi przemyśleniami z przeczytanych książek, podróży czy pracy.

Życzcie mi powodzenia.